Kupno nieruchomości w niskiej cenie brzmi jak okazja życia, dopóki po otwarciu drzwi nie zastaniesz w środku niechcianego domownika. Czy sprzedaż lokalu z zamieszkującym go synem, rodzicem lub dzikim lokatorem jest w Polsce w ogóle legalna? Oto analiza realiów prawnych i jedynej legalnej ścieżki na odzyskanie władztwa nad własnym lokalem.
Sprzedaż lokalu z domownikiem – co na to prawo?
Zgodnie z Kodeksem cywilnym art. 140, właściciel ma prawo rozporządzać swoją rzeczą – w tym sprzedać nieruchomość – bez konieczności uzyskiwania zgody osób trzecich, w tym zamieszkujących w lokalu członków rodziny. Właściciel sprzedaje prawo własności do murów i gruntu, a nie relacje społeczne czy osobiste zobowiązania lokatorów.
Przepisy nie nakładają na sprzedającego obowiązku opuszczenia lokalu przez wszystkich mieszkańców przed podpisaniem aktu notarialnego. Akt notarialny przenosi własność na nabywcę w stanie, w jakim nieruchomość faktycznie się znajduje – również z ludźmi wewnątrz.
Warto jednak odróżnić dwie sytuacje prawne. Jeśli sprzedający ukrył fakt przebywania w mieszkaniu lokatora, wówczas nabywca ma do czynienia z wadą prawną nieruchomości i może dochodzić roszczeń z tytułu rękojmi, włącznie z żądaniem obniżenia ceny lub odstąpieniem od umowy.
Kiedy natomiast kupujący miał pełną świadomość stanu faktycznego – lokator powinien być wpisany lub uwzględniony w ustaleniach transakcyjnych, co z kolei może bezpośrednio przełożyć się na cenę zakupu nieruchomości.
Kim jest lokator?
W świetle ustawy o ochronie praw lokatorów lokatorem jest nie tylko najemca, ale każdy, kto używa lokalu na podstawie tytułu prawnego innego niż prawo własności, np. na podstawie umowy użyczenia (art. 710 k.c.). Z tej możliwości najczęściej korzystają członkowie najbliższej rodziny. Zamieszkują oni lokal niejednokrotnie na podstawie ustnej umowy użyczenia. Jest to nieodpłatny stosunek prawny oparty na więzach rodzinnych. Z chwilą zmiany właściciela nowemu nabywcy przysługuje prawo do zażądania zwrotu lokalu i wypowiedzenia użyczenia ze stosownym terminem na opuszczenie mieszkania.
Niechcianym lokatorem zwykle określa się najemcę, który nie wywiązuje się z umowy, czyli nie płaci rachunków i czynszu albo niszczy lokal i nie chce się z niego wyprowadzić.
Z dzikim lokatorem mamy do czynienia, kiedy dochodzi do zajęcia mieszkania bez tytułu prawnego. Taka osoba korzysta z nieruchomości bez jakiejkolwiek zgody właściciela lub po wygaśnięciu wszelkich praw najmu i wezwań do opuszczenia lokalu.
Od momentu, w którym nowy właściciel skutecznie wypowie umowę użyczenia lub najmu i zażąda wydania lokalu, osoba przebywająca w mieszkaniu staje się osobą zajmującą lokal bez tytułu prawnego.
Takie sytuacje są najczęściej skutkiem:
Meldunek a prawo do mieszkania
Wokół pojęcia meldunku narosło w Polsce wiele mitów. Wielu właścicieli żyje w błędnym przekonaniu, że zameldowanie daje lokatorowi jakiekolwiek prawo do dysponowania nieruchomością lub przebywania w niej wbrew woli właściciela. To nieprawda.
Meldunek to wyłącznie pojęcie administracyjne. Służy potwierdzeniu faktu przebywania danej osoby pod określonym adresem dla celów ewidencyjnych państwa, np. wyborczych, podatkowych czy pocztowych. Nie tworzy on w żaden sposób prawa własności ani prawa do zamieszkiwania, ponieważ nie jest tytułem prawnym do lokalu. O prawie do zamieszkiwania decyduje umowa najmu, użyczenia, prawo własności lub spółdzielcze prawo do lokalu.
Meldunek w rejestrze PESEL nie uniemożliwia przeprowadzenia eksmisji ani wyeksmitowania danej osoby przez komornika.
Jak wyrejestrować osobę zameldowaną?
Jeśli były lokator lub syn poprzednich właścicieli opuścił lokal, właściciel może złożyć w urzędzie gminy lub miasta wniosek o wymeldowanie w drodze decyzji administracyjnej. Urząd przeprowadza postępowanie wyjaśniające i wymeldowuje osobę, która opuściła miejsce stałego pobytu i w nim nie zamieszkuje.
Jeśli jednak lokator fizycznie przebywa w lokalu i nie chce go opuścić, samo postępowanie administracyjne o wymeldowanie zostanie umorzone – urząd nie rozstrzyga sporów o prawo do lokalu. Wtedy jedyną drogą pozostaje ścieżka sądowa.
Jakie są prawa nowego właściciela?
Nowy właściciel, który staje się dysponentem lokalu z niechcianym lokatorem, nie jest bezradny, ale musi działać ściśle w granicach prawa.
Co można zrobić legalnie?
Właściciel ma prawo:
Czego nie wolno robić?
Polski Kodeks karny w art. 191 § 1a przewiduje surowe kary za stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, w tym uporczywe utrudnianie korzystania z zajmowanego lokalu mieszkaniowego.
Właścicielowi pod żadnym pozorem nie wolno wymieniać zamków w drzwiach pod nieobecność lokatora, odcinać prądu, gazu czy wody, a także nachodzić lokatora, stosować presji psychicznej ani wynosić jego rzeczy na korytarz.
Działania bezprawne mogą skutkować nie tylko sprawą karną dla właściciela, ale również powództwem lokatora o przywrócenie naruszonego posiadania, które sądy rozpatrują bardzo szybko i bez sprawdzania, kto ma prawo własności. Z kolei wkraczanie do lokalu bez zgody lokatora może zostać zakwalifikowane jako naruszenie miru domowego (art. 193 k.k).
Ile trwa i jak wygląda procedura eksmisji?
Procedura sądowo-komornicza jest jedyną legalną drogą do odzyskania fizycznego władztwa nad lokalem. Niestety proces jest długi i wieloetapowy.
W pierwszym kroku właściciel składa pozew do sądu rejonowego właściwego dla miejsca położenia nieruchomości. Następnie etapy należą do sądu. W trakcie postępowania bada on, czy pozwany ma tytuł prawny do lokalu, np. ważną umowę użyczenia albo najmu. Jeśli go nie ma, sąd ustala, czy lokatorowi przysługuje prawo do lokalu socjalnego. Z mocy ustawy lokal socjalny przysługuje m.in. kobietom w ciąży, małoletnim, niepełnosprawnym, obłożnie chorym czy emerytom spełniającym kryteria pomocy społecznej. W ostatnim etapie po uzyskaniu wyroku właściciel zgłasza się do komornika, który wzywa lokatora do dobrowolnego opuszczenia lokalu. W razie odmowy urzędnik dokonuje eksmisji – do lokalu socjalnego, zastępczego lub pomieszczenia tymczasowego.
Jeśli sąd przyzna prawo do lokalu socjalnego, wykonanie eksmisji zostaje wstrzymane do czasu, gdy gmina przedstawi ofertę najmu takiego lokalu. Niestety gminne listy oczekujących na lokale socjalne są bardzo długie, co znacząco wydłuża cały proces o kolejne lata. W takiej sytuacji właściciel mieszkania ma prawo wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym bezpośrednio do gminy za cały okres oczekiwania. Odszkodowanie wynosi tyle, ile realnie zarobiłby właściciel na wynajmie tego mieszkania na wolnym rynku, gdyby lokator się wyprowadził.
Dyskonto cenowe i opłacalność inwestycji
Sprzedaż nieruchomości z niechcianym domownikiem lub lokatorem bez tytułu prawnego to nisza rynku nieruchomości, która przyciąga wyspecjalizowanych inwestorów oraz tzw. fundusze trudnych aktywów. Liczba mieszkań oferowanych do sprzedaży z lokatorem w środku szacowana jest w Polsce na około 1–2 proc. ogółu ofert na rynku wtórnym.
Obecność problematycznego lokatora drastycznie obniża płynność oraz wartość rynkową nieruchomości. Przeciętny nabywca szukający mieszkania dla siebie lub na wynajem od razu odrzuca takie oferty ze względu na ryzyko. Dyskonto cenowe takiej nieruchomości wynosi od 30 do nawet 50 proc. wartości rynkowej.
Przykładowo mieszkanie w dużym mieście warte na wolnym rynku 600 000 zł, z niechcianym lokatorem i koniecznością przeprowadzenia eksmisji, bywa wystawiane za 300 000 – 380 000 zł.
Skoro mieszkania z niechcianym lokatorem są wystawiane na sprzedaż, to czy taka inwestycja jest opłacalna? Dla typowego kupującego nie. Za to może to być dochodowy biznes dla wyspecjalizowanego inwestora z zapleczem prawnym, choć obarczony wysokim ryzykiem. Kupno lokalu z 40-procentowym rabatem pozwala po trudnym procesie eksmisji lub negocjacji odzyskać pełną wartość nieruchomości i wygenerować bardzo wysoką stopę zwrotu.
Proces sądowo-komorniczy trwa średnio od półtora roku do nawet czterech lat. Przez cały okres trwania sporu właściciel musi opłacać czynsz administracyjny i podatki, nie czerpiąc zysków z najmu. Dodatkowo lokator opuszczający mieszkanie po konflikcie sądowym często dewastuje mieszkanie, co generuje wysokie koszty remontu.
Choć sprzedaż nieruchomości z dorosłym synem, rodzicem czy jakimkolwiek innym lokatorem jest z punktu widzenia prawa w pełni legalna, stawia nabywcę przed szeregiem wyzwań. Dlatego przed zakupem trzeba zawsze przeanalizować sytuację prawną lokatora, działać zgodnie z prawem i zabezpieczyć rezerwę finansową oraz czasową na ewentualny proces sądowy i remont.

0 komentarzy