Odsłuchaj artykuł
Odsłuchanie artykułu zajmie 5 minut
Tuż obok Arkadii, kilka minut od metra Dworzec Gdański, miało powstać jedno z najciekawszych osiedli mieszkaniowych w Warszawie. Central Garden reklamowano jako prestiżową inwestycję z nowoczesnymi apartamentami w nowojorskim stylu, w topowej lokalizacji, z wielkim ogrodem o powierzchni 1,2 ha wewnątrz kompleksu. Dziś inwestycja kojarzy się przede wszystkim z wieloletnim przestojem budowy, niedokończonymi budynkami i pytaniami o jej przyszłość.
Miało być osiedle marzeń. Potem budowa nagle zamarła
Gdy w 2019 r. budowa ruszała, wszystko wskazywało na sukces. Powstawały kolejne kondygnacje, mieszkania znajdowały nabywców, a inwestycja szybko zmieniała krajobraz okolic ronda Radosława. Mieszkania miały być gotowe w 2021 r.
Problemy zaczęły się, gdy wokół inwestycji pojawił się spór dotyczący pozwolenia na budowę. W kolejnych postępowaniach podważano zgodność części rozwiązań projektowych z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Chodziło przede wszystkim o układ komunikacyjny, garaże podziemne oraz sposób zagospodarowania terenu. Konflikt pomiędzy deweloperem a właścicielem sąsiedniego centrum handlowego Westfield Arkadia ostatecznie trafił do sądu.
To był moment, który całkowicie zmienił losy inwestycji.
Uchylenie pozwolenia na budowę zmieniło wszystko
W 2021 roku pozwolenie na budowę zostało uchylone. Inwestycja stanęła.
Dla osób, które kupiły już mieszkania, oznaczało to jedno – ogromną niepewność. Zamiast odbiorów kluczy pojawiły się kolejne miesiące oczekiwania. Miesiące zamieniły się w lata.
Niektórzy nabywcy apartamentów zaczęli publicznie mówić o utracie zaufania i rozważali kroki prawne wobec dewelopera. W mediach pojawiały się relacje osób, które zainwestowały w projekt oszczędności i nie wiedziały, kiedy sytuacja zostanie rozwiązana.
Deweloper zaoferował klientom zwrot wpłaconych środków. Część niedoszłych lokatorów skorzystała z tej możliwości. Inni odmówili, argumentując, że przy dzisiejszych cenach wartość lokali znacznie wzrosła, a rynek nieruchomości w Warszawie wygląda zupełnie inaczej niż w 2019 roku.
Część nabywców zwracała uwagę na zapisy swoich umów deweloperskich dotyczące kar za opóźnienie. Według relacji publikowanych w mediach wysokość kar wynosiła 0,01 proc. wartości lokalu za każdy dzień zwłoki, przy czym ich łączna wartość była ograniczona do 5 proc. ceny mieszkania.
Kupujący wskazywali również, że możliwość dochodzenia wypłaty odszkodowań mogła zależeć od przyczyn opóźnienia określonych w umowie. Gdyby na przykład deweloper zadeklarował, że opóźnienie nie wynika z jego winy, odszkodowania mogły nie zostać w ogóle przyznane.
Betonowe szkielety
Najbardziej uderzający jest obecnie widok samej inwestycji.
Budynki, które miały być prestiżową wizytówką tej części Warszawy, od lat stoją niedokończone, a teren stopniowo zarasta roślinnością.
Betonowe szkielety straszą i szpecą okolicę. Wielu mieszkańców zadaje sobie pytanie, czy projekt uda się jeszcze uratować.
Co wydarzyło się później?
Nadal trwają spory sądowe oraz działania mające umożliwić dokończenie inwestycji. Konieczne były jednak kolejne formalności i próby dostosowania przez dewelopera projektu do wymagań wynikających z kolejnych decyzji sądów oraz urzędów.
Central Garden stało się symbolem problemu, o którym wielu kupujących nie myśli na początku – nawet atrakcyjna lokalizacja i duży deweloper nie gwarantują, że inwestycja będzie wolna od komplikacji prawnych. Obecnie inwestycja pozostaje w zawieszeniu, choć formalnie nie została porzucona i nadal figuruje w ofercie dewelopera, jednak jej przyszłość nadal pozostaje niepewna.
Lekcja dla kupujących mieszkania
Historia Central Garden pokazuje, jak wysokie może być ryzyko inwestowania w nieruchomości na początkowym etapie. Przypomina też, że przy zakupie mieszkania w budowie warto sprawdzić nie tylko standard wykończenia, cenę czy lokalizację.
Równie ważne są:

Wydaje mi się, że deweloper zauważył ukryty zysk.
Zawiesił inwestycję by zniechęcić dawnych nabywców by potem ukończyć projekt i skasować wygraną.
Jestem pozytywnie zbudowany kolejnym rzeczowym artykułem pani Julii. (choć oczywiście historia tamtego osiedla jest przygnębiająca). Natomiast opisanie problemu – klasa!